2 września 2011

Harem

 Harem – to słowo wywołuje uśmiech na większości męskich twarzy i skojarzenia raczej jednoznaczne.

Ma ono jednak nieco szersze znaczenie. W islamskiej kulturze było to miejsce przeznaczone wyłącznie dla pana domu i jego rodziny. Takie prywatne komnaty w pałacu. Prawo koraniczne ograniczało liczbę żon do czterech. W haremie władcy to one stały na szczycie hierarchii, zaraz po matce sułtana. Urodzenie potomka płci męskiej z reguły skutkowało awansem dla jego matki. Nawet, jeżeli zaczynała jako zwykła nałożnica.

Tak na marginesie, wspomniane na początku męskie uśmiechy błyskawicznie ugasiłaby informacja, że właściciel haremu miał obowiązek utrzymywać jego mieszkanki na odpowiednim poziomie.


Harem miał też znaczenie prestiżowe. Mężczyzna-władca lub wysokiej rangi urzędnik musiał go posiadać, nawet, jeżeli miał inne preferencje. Harem sułtana mógł liczyć nawet kilka tysięcy kobiet. Był to barwny świat pełen muzyki, tańca, zabaw, ale także intryg i skrytobójczych zamachów. W walce o zdobycie lepszej pozycji wszystkie chwyty były dozwolone. Państwo w państwie.

Należałoby się zastanowić, czy dla wszystkich kobiet, które znalazły się w haremie, stanowiło to tragedię. Czy los chłopki pańszczyźnianej był lepszy od losu haremowej faworyty? Nie byłabym taka pewna…

W świecie chrześcijańskim też istniały „nieoficjalne” haremy. Pierwszy mąż królowej Marysieńki, wojewoda sandomierski Jan Zamoyski, słynął życia niezbyt ascetycznego. Szczególnie lubił czarnookie i czarnowłose Czerkieski, których całe stadko mu przypisywano. Jeden z najlepszych biografów Marysieńki, Tadeusz Boy-Żeleński był autorem hipotezy, że w prezencie od męża  przyszła królowa otrzymała chorobę weneryczną. I stąd jej wieczne kłopoty ze zdrowiem. A Jan Zamoyski nie był w swoich upodobaniach odosobniony.

Wielu europejskich władców i arystokratów, oprócz poślubionej w obliczu Boga małżonki, utrzymywało oficjalne faworyty często dzierżące w swych rękach olbrzymie wpływy. Nie inaczej bywało w sułtańskich haremach.

Najsłynniejszą chyba kobietą, która zrobiła w takim miejscu karierę była Roksolana – Anastazja Lisowska. Historycy spierają się, czy była Polką czy Rusinką. Urodziła się na początku XVI wieku. Trafiła do haremu sułtana Sulejmana Wspaniałego jako podarunek od Wielkiego Wezyra Ibrahima Paszy. Otrzymała imię Churrem, czyli Radosna, Kwitnąca. Po urodzeniu syna została uznana oficjalnie za żonę władcy. Inspirowane przez nią intrygi doprowadziły do śmierci wielu wpływowych osób. Niektórzy historycy uważają, że względnie dobre stosunki z Turcją za rządów Sulejmana, Rzeczypospolita zawdzięcza właśnie jej.

Jak już pisałam, w czasach silnego rozwarstwienia społecznego i powszechnej niskiej pozycji kobiet, nie zawsze życie haremowe było tą gorsza opcją, nawet dla Europejek. Los wielu z nich nie był bynajmniej godny pozazdroszczenia. Nie możemy o tym zapominać, oceniając odmienną i często niezrozumiałą dla nas kulturę islamu.

A porównywanie na poziomie moralnym obarczone jest sporą dawką hipokryzji.

Współczesną Europejkę, posiadającą pełnię praw i szerokie możliwości samorealizacji, haremowa kariera raczej nie skusi. A przynajmniej nie powinna.





Alicja Minicka

4 komentarze:

  1. To jest dość logiczne, że kobiety muzułmańskie musi trzymać przy muzułmańskich mężczyznach coś więcej, niż tylko strach. Co najmniej naiwnością byłoby zakładanie, że przeciętny europejski Mustafa będzie ścigał po całej Europie zbiegłą małżonkę. Na to potrzeba czasu, pieniędzy i zaryzykowania dożywocia. I tutaj wchodzi w grę między innymi zapewnienie stabilności materialnej przez męża, być może jest jeszcze kilka innych plusów, o których nam, Europejczykom, najzwyczajniej w Świecie nie jest wiadomo.Co do tych muzułmanek z czasów Sobieskiego, to trzeba je przyrównywać do kobiet z tej samej klasy społecznej. Nie możesz przyrównać kobiety z bogatego haremu do chłopki pańszczyźnianej, tylko do co najmniej szlachcianki. Do chłopki trzeba przyrównać żonę jakiegoś Mahmeda, którego cały majątek stanowi osioł i koza.dr Woland.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Piotr, Chłopki też trafiały do haremów, liczyła się głównie uroda. Jeżeli kobieta była i piękna i bystra, mogła awansować i żyć inaczej niż w rodzinnej wiosce. Faktem jest, że haremy mieli tylko najbogatsi. Pozdrawiam serdecznie Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Mała uwaga jeno - Roksolana na pewno nie była Rosjanką, lecz Rusinką, czyli wg dzisiejszej nomenklatury Ukrainką. Najprawdopodobniej była córką ukraińskiego (rusińskiego) popa z Rohatyna na południe od Lwowa. Polką nie była (chyba, że po matce), ale na pewno była poddaną polskiego króla Zygmunta Starego. W tych czasachTatarzy raczej nie zapuszczali się po branki aż do Rosji, a na ukrainne ziemie Rzeczypospolitej - i owszem. Stąd bywały to Rusinki (Ukrainki) i Polki sprzedawane czasem w Turcji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam niedawno biografię Sulejmana autorstwa Jerzego Łątki (bardzo polecam). Pisze, że historycy nadal spierają się o pochodzenie Roksolany. Najwięcej wiemy o jej "tureckim" życiu.
    Dziękuję i pozdrawiam
    Alicja

    OdpowiedzUsuń