STRACH Rozdział 2
Rozdział 2 Na marmurową płytę padał ogromny cień białej wierzby. - Nie mogę sobie darować, że nie było mnie przy tobie. - To nie twoja wina – powiedziała bezbarwnym głosem Anna. Pytania cisnęły się Adamowi na usta , ale nie chciał jej przysparzać dodatkowych cierpień. Prawie nic nie jadła. Oczy wydawały się jeszcze większe i ciemniejsze w wymizerowanej twarzy. Wiktor pozornie znosił tę sytuację lepiej, harując od świtu do nocy. Agata przygarbiona, snuła się powłócząc nogami i niemal odruchowo wykonywała swoje codzienne obowiązki. Objął Annę ramieniem i wolno ruszyli w stronę cmentarnej bramy. Zobaczył Macieja, który podążał sąsiednią alejką. Mimo woli spojrzał za nim przez ramię. Ogrodnik nie zatrzymał się przy grobowcu Drwęckich, tylko poszedł dalej, w głąb cmentarza. Podczas obiadu Anna przełknęła zaledwie parę łyżek zupy. Odprowadził ją później do pokoju, by odpoczęła. Zaszedł do kuchni, gdzie zastał Agatę, siedzącą nieruchomo na krześle, ze wzrokiem utkwion...

